Stasiek Wielanek

oficjalna strona artysty

Biografia Stanisława Wielanka


Stasiek Wielanek

Stasiek Wielanek - kompozytor, felietonista, wokalista, kolekcjoner wszystkiego co związane jest z Warszawą.

Zasłużył sobie na te wszystkie określenia swoim wieloletnim dorobkiem. Napisał i wydał antologię piosenki warszawskiej pt: „Szlagiery starej Warszawy”. Piosenki, które wydobył z zakamarków zakurzonych archiwów na zawsze zostaną świadectwem tradycji kulturalnych warszawskich przedmieść. Bezpośrednio nawiązują do nich jego nowe kompozycje napisane do tekstów współczesnych twórców. Bo też Stasiek, jak nikt inny, potrafi zainspirować i zachęcić kolegów do pisania o wciąż przecież rozwijającej się Warszawie, jego niezaprzeczalnie największej miłości.

Przez trzynaście lat kierował Kapelą Czerniakowską zespołem, który założył i był jej liderem. To dzięki niemu piosenka warszawska zdobyła sobie miejsce na najlepszych estradach. Kapela Czerniakowska stanęła w jednym rzędzie z wybitnymi wykonawcami lat siedemdziesiątych. Kasety magnetofonowe, czarne płyty, programy radiowe i telewizyjne to zauważalny dorobek tamtych lat.

Naturalnym kontynuatorem tej spuścizny jest Kapela Warszawska, którą Stasiek Wielanek założył w 1985 roku, W jej repertuarze znajdziemy również piosenki warszawskich przedmieść, ale nie tylko. Na kilkunastu płytach CD i niezliczonych ilościach kaset są też piosenki lwowskie, legionowe, żydowskie, biesiadne oraz kolędy. Trzy złote płyty świadczą o tym, że kapela zdobyła sobie wiernych fanów. Nic dziwnego, że koncertuje w całej Polsce, a także w środowiskach polonijnych USA, Kanady, Francji, Finlandii, Czech, a także w Wilnie i we Lwowie. "Niech ballada go zachowa jak warszawski niepowrotny świat” chciałoby się zaśpiewać razem z Kapelą Warszawską. No to jadziem panie Wielanek! Z tem koksem!!!


O Staśku Wielanku, który śpiewa o Warszawie


Stasiek Wielanek

Prawdziwe miasto musi mieć swoich bardów. Czerpią oni inwencję do swych pieśni z tego przedziwnego alembiku, na który składa się klimat, atmosfera, obyczaje, nawet historia miasta. To tworzywo ich pieśni. Bo miasto to wiele warstw jak palimpsest, jedna tkwi pod drugą; przechowywane są w pamięci ludzi. Niekwestionowanycm bardem był Stanisław Grzesiuk; niezapomniany sznaps — baryton, charakterystyczny akcent mieszkańca Przedmieścia, właściwy dobór piosenek, oryginalna interpretacja i akompaniament zapewniły mu trwałą pozycję piewcy dawnej Warszawy. Wyrosło nowe miasto, nadal toczy się rzeka burzliwych, nieopisanych dziejów miasta i domaga się głosu w piosence, muzyce.


Pałeczkę po Stanisławie Grzesiuku przejął z sukcesem Stasiek Wielanek; też jak tamten swojak, rdzenny chłopak z Warszawy, z Dołu, jak nazywamy nasze miasto położone bliżej Wisły. Też posiada ten niepowtarzakny akcent, tę miękką, cwaniacką śpiewność mowy. Ale jednocześnie człowiek to na wskroś współczesny, chłonny na to co dzieje się wokół niego, tu i teraz. Stworzył swój własny styl śpiewu, z autentycznym warszawskim akcentem, pozbawiony jednak barowej "chrypy" Grzesiuka, bardziej poetycki, liryczny. Nie odciął sig od dziedzictwa, śpiewał wiele piosenek z repertuaru apaszowskiej Warszawy od „Joska na Gnojnej" do współczesnych Piosenek o Warszawie. Lecz włączył równocześnie do swego kanonu ballady i pieśni z walczącej, okupacyjnej Warszawy, zarówno te heroiczne jak cwaniackie, pokazujące drugą stronę medalu: kłębiący się tłum szmuglerów, kombinatorów z placuu Kercelego, czy Żelaznej Bramy. Nie zapomniał także o powojennyn naszym mieście, ściśniętym w gorsecie PRL-u i komunistycznej unifikacji.


Aż wreszcie podjął tematykę współczesnego miasta. W swoim sposobie śpiewu wierny tradycji i stylistyce opiewania dawnej Warszawy, a równocześnie wrażliwy na zmiany mentalności, obyczaju i zachowań nowych mieszkańców, tych z wyższej półki, jak i tych „szemranych”. Trafnie, z wyczuciem zderza to, co dawno minęło z tym co powstaje na naszych czach, zarówno dobrym jak i złym sensie. Szczególnie dobitny, świetnie śpiewany jest ostatni cykl jego ballad i piosenek, w których śpiewa drapieżną społeczność młodych ludzi, ogarniętych szaleńczą gorączką zdobywania Kasy, Mamony, bezwzględnych czcicieli Złotego Cielca. Zestawia ich kontrastowoz tą umarłą, cwaniacką Warszawą z ballad Grzesiuka, gdzie był honor, charakterność, istniał jakiś kodeks moralny, którego dziś zabrakło. Okrutna, bezwzględna walka o Kasę przesłoniła wszystko. Narodził się następny bard miasta. Chwała mu za to, że potrafi śpiewać tak żywo i z taką energią, zachowując tradycyjny styl warszawskiego pieśniarza. Nie wpadł w pułapkę martwego folkloru, skansenu dla wycieczek - zdołał połączyć przeszłość z teraźniejszością. Warszawiacy szczególnie ci najstarsi, rozpoznają go od razu, że to chłopak stąd. Nawet ci najmłodsi, te wilki z ogolonymi łbami czują w nim swojaka i słuchają go z uwagą. Może nad czymś się zastanowią?

 

Pałeczka po Grzesiuku znalazła się się w dobrych rękach i słysząc w wykonaniu Staśka Wielanak "City Boy'a", gdzie rytmiczna celność słów i dynamicznej melodii wibruje dziko - odczuwamy dreszcz i wiemy, że zawarł w tej balladzie nową prawdę o nowej Warszawie XXI wieku.

 

Marek Nowakowski


KAPELA WARSZAWSKA STAŚKA WIELANKA


Stasiek Wielanek

Szanowni Warszawiacy!

 

Pisząc o Staśku Wielanku należy wrócić do tematu Kapeli Czerniakowskiej. Był przecież jej twórcą, organizatorem, kierownikiem artystycznym, muzykiem i śpiewakiem. Sercem i duszą oddany tradycji war szawskiej piosenki starał się, by zespół funkcjonował jak zegarek.

 

Nadszedł jednak czas rozstania, bowiem Kapela po prostu rozpadła się, a spór o prawo do nazwy „Czerniakowska” toczył się w sądzie dosyć długo. Stasiek Wielanek go przegrał i... założył nową kapelę, swoją własną. Do współpracy zaprosił profesjonalistów: muzyków, kompozytorów, aranżerów, autorów tekstów. Słusznie mówi przysłowie: ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

 

Kapela Warszawska Staśka Wielanka wystartowała w następującym składzie: Stasiek Wielanek śpiew, akordeon, harmonijka ustna, kierownictwo artystyczne, Leszek Krzywiec — gitara, Krzysztof Kołtoński skrzypce, Marian Wiśniewski kontrabas, Andrzej Zak — banjo, Elżbieta Szaniewska śpiew, aranżacja, instrumenty klawiszowe, Maria Janicka-Brzozowska śpiew.


Z nowym zespołem współpraco wali tacy aktorzy, jak Anita Dymszówna, Jadwiga Weisman, Lilian-na Para, Irena Rogowska, Jarema Stępowski, Andrzej Piekarski, Janusz Mulewicz oraz piszący te słowa. W repertuarze Kapeli Warszawskiej znalazły się utwory popularnych autorów i kompozytorów lat minionych (H. Warsa, E. Schlechtera, J. Petersburskiego, A. Kiczman, Z. Gozdawy, W. Stępnia, F. Konarskiego — Ref-Rena) oraz współczesnych (H. Kotarskiego, T. Drozdy, J. Szczygła, A. Kopffy, W. Patuszyńskiego, W. Mścichowskiego).

 

Stanisław Wielanek nawiązał kontakt z innymi zespołami. Jest konsultantem Kapeli Rembertowskiej oraz Kapeli Nowa z Rember towa, jak również Kapeli Wileńskiej z Wilna, która niedawno gościła w Warszawie z koncertami. W wyniku tej ostatniej współpracy nastąpiła wymiana repertuaru: Kapela Warszawska (została zaproszona do Wilna) będzie Śpiewać piosenki wileńskie, a Kapela Wileńska — warszawskie.

 

Stasiek Wielanek

Ważne są także kontakty z animatorami folkloru polskiego we Francji, Anglii, USA i Kanadzie. Należał do nich niedawno zmarły Jan Wojewódka, impresario z Chicago oraz Feliks Konarski (Ref-Ren), znany aktor, kompozytor licznych polskich piosenek o Warszawie i Lwowie.

 

Stasiek Wielanek opiekuje się ostatnio sędziwym Eugeniuszem Jaworskim, założycielem Orkiestry Ulicznej z Chmielnej. Z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej w kraju jego Kapela Warszawska nie wyjeżdża na tournée po Polsce, lecz pracuje na miejscu. Nagrywają płyty, kasety magnetofonowe, compacty, współpracując z Polskimi Nagraniami i innymi firmami fonograficznymi. W ten sposób ratują od zapomnienia i zniszczenia folklor warszawski oraz piosenki retro. Wydali dotychczas 24 płyty, 5 compactów, wiele kaset. Oto niektóre tytuły ich płyt: Znakiem tego”, „Spiewajmy do serca”, Lwowskich przedmieść piosenki”, „Piosenki Legionów Polskich”, „Dryndą po Warszawie”, "Szmonces i liryka”, „Chodź na piwko”.

 

Jak oceniają działalność twórcy Kapeli Warszawskiej jego koledzy i sympatycy? „Ostatni Mohikanin warszawskiego folkloru. Nie tylko go wykonuje, lecz również sam komponuje inspirując innych twórców do pisania o Warszawie. Cieszmy się, że ktoś taki, będący symbolem warszawskiego humoru i wdzięku, istnieje” — Hanka Bielicka, aktorka. „Gwara stolicy spopularyzowana w piosence przez Staśka Wielanka ocaliła od zapomnienia atmosferę mijającej epoki. Jestem pełen podziwu dla tego młodego człowieka, który z takim zapałem i mistrzostwem komponuje i śpiewa piosenki swojego miasta, piosenki warszawskie. Za to go kochamy. Brawo Staśku! Rób tak dalej!” Jarema Stępowski, aktor. „Wyśmienicie bawię się i wzruszam, gdy słyszę głos Wielanka. Jego piosenki przywołują mi lata młodości - oby nigdy nie zostały zapomniane” Kazimierz Górski, trener.

 

Stasiek Wielanek jest dziś nie tylko kierownikiem artystycznym, muzykiem, śpiewakiem, lecz również producentem fonograficznym. Uważa, że najlepiej inwestować w samego siebie, co w jego przypadku się sprawdziło. Przybywa nowych nagrań, nowych utworów. Wspólnie z Polskimi Nagraniami przygotowuje teraz wydanie reprintu 6 płyt nagranych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych z Kapelą Czerniakowską, której był liderem. Będzie to duża frajda dla miłośników folkloru warszawskiego. W ich imieniu życzę powodzenia Staśkowi i jego współpracownikom.

 

Z szacunkiem

ANTONI OSTROWSKI

„Teoś Piecyk”


Marek Gaszyński o Staśku Wielanku i płycie "Ona niepewna"


Stasiek Wielanek

Stasiek Wielanek to Warszawiak prawdziwy, nie malowany, ani żaden udawany. Żyje w tym mieście od roku 1949, pracuje od 1970, kiedy to założył Kapelę Czerniakowską, potem była jeszcze, od roku 1984, Kapela Warszawska, a jeszcze później postanowił występować jako solista i dobierać sobie różnych muzyków na koncerty i na nagrania.

Z Kapelami wędrował ulicami Warszawy, jeszcze nie tak pięknej jak dziś. Teraz już nie wędruje, teraz nagrywa płyty w eleganckich studiach, śpiewa na poważnych estradach i występuje w zagranicznych krajach. Się mu należy. Ale to jest nadal swój chłop, ma charakter, siłę, lubi się zabawić, powspominać. A najważniejsze, że lubi życie, czemu daje wyraz w swoich piosenkach.

Jak bardzo zmieniło się znaczenie terminu „miejski folklor” widać między innymi po tej płycie. Pamiętam dawne Wielanki: te jego stare płyty, fotografie, to skansen, staroć, passe, demode. Dziś stary Wielanek młodnieje; całkiem zmienia swoje oblicze, pewnie pod wpływem tego, co słyszy dookoła w świecie muzyki zwanej tradycyjną.

Do tradycji, folkloru, ludowości odnosi się głównie tekstami, obyczajem w nich zawartym, ich tematyką. Tylko tym, bo instrumentarium jest tu inne niż w miejskich kapelach, stylistyka bardziej wyszukana, choć na szczęście prostota (nie mylić z prostactwem) dominuje w melodyce i aranżacji. Tradycja istnieje w tych piosenkach w umiejętności trafiania do podstawowych uczuć; żalu, smutku, tęsknoty, ale także śmiechu, żartu, ironii i klimatu zabawy.

Teksty to mały realizm, śpiewanie z poczuciem humoru, z podtekstem, drugą prawdą, trzecim dnem. Miłość, grzech, kara - to wszystko nie jest tak okrutne jak w latach międzywojennych; nożem nikt dziś nie traktuje za zdradę, kat nie czeka z zaostrzonym toporkiem, KS zniesiona. Jednostajność stylistyczna też nas nie zanudza: raz mamy spokojny dancing bogaty w tanga, walczyki, slow foksy, raz dixielandową estradkę, raz trafiamy do muszli koncertowej z polkami galopkami.

Pierwsza piosenka od razu jest dobra i tak powinno być, bo nawet w ludowości tak dyktuje komercja. Czujemy się przy tej piosence jak na wieczorku zapoznawczym w kurorcie, tu trzeba dobrze grać, muzyk sprawdza się na miejscu, od razu, dostaje boki, albo jutro nie gra. Jako właściciel lokalu tę orkiestrę bym zatrudnił na drugi sezon, bo „gdy rybak zwleka to rybka ucieka". W drugiej piosence mamy eleganckie solo na akordeonie, katarynie, kaloryferze, cyji, ciąży nawet - tak się kiedyś mówiło na ten instrument modny w czasach powojennych. Teraz gra w posuwistym tangu. Warszawskość podtrzymują niektóre teksty - na przykład Zbyszka Staweckiego Gdy zadzwonię to otwórz drzwi", czy „Warszawska złość" z tekstem Wojtka Młynarskiego, ale Warszawę ja słyszę niemal w każdej piosence na tej płycie, wiadomo, że to nie miasto Kelce, ale Stolyca. Pan Wielanek wspiął się na paluszki, żeby jak najładniej śpiewać i wpadł na dobry pomysł śpiewania tuż do mikrofonu, to niemal szeptanka, nie musi na nikogo podnosić głosu, a pozostaje sobą. Bardzo dużo dobrego robi tu orkiestra, słychać, że to profesjonaliści, że aranżacje są pomysłowe, brzmienie przejrzyste i klarowne. O, słyszę inną kolejną Złotą myśl: „znalazłem w porę życia podporę Wiele w tych piosenkach znajomych nut, dawno odkrytych wielkich prawd, zasłyszanych powiedzeń, powtarzanych zwrotów, ulubionych akordów. I tak ma być, z tą myślą ona jest pisana, ma nam coś przypomnieć, coś przywołać, dać swojski klimat warszawskiej zabawy, ulicznej kawiarni, deptaka, jarmarku, w nowym budownictwie coraz tego mniej.

Te zaśpiewy, rymy i powiedzenia coś podpowiadają, coś przywołują, utrwalają widok i smak tego, co mija, dają wiarygodność tym piosenkom. Nie doszukujmy się żadnych nowoczesnych dźwięków, wzniosłych tematów, nieznanych rozwiązań formalnych. Nie do tego ona jest przygotowana, nie temu ma ona służyć.

Marek Gaszyński